Książka czytana - ciąg dalszy
Książka w wersji audio zrobiła furorę w najbardziej cywilizowanych krajach świata. Tam, gdzie ludzie szanują swój czas, nie marnując go na pracochłonne czynności, które można zastąpić prostszymi i lepszymi rozwiązaniami. W książkach audio gustują Anglicy i Skandynawowie, Niemcy i Włosi. Można zaryzykować stwierdzenie (narażając się wszystkim fanatykom walczącym o tak zwaną poprawność polityczną), iż książka czytana święci triumfy w krajach wysoko rozwiniętych, cywilizowanych i głęboko ceniących własną kulturę narodową. Audiobooki naprawdę dopiero teraz wchodzą na polski rynek wydawniczy, ale obserwacje rynku zachodniego pozwolą nam na natychmiastowe osiągnięcie efektów, które inni wypracowywali licznymi próbami i doświadczeniami.
Książka w wersji audio (w odróżnieniu od tradycyjnej) nie ma szans się zniszczyć. Dziecko nie podrze kartek pamiątkowego wydania, koleżanka nie zaleje kawą jedynego egzemplarza, chłopak nie zrobi zeń podstawki pod kufel z piwem. Nośnik cyfrowy zdobywa świat. Jest trwały, wygodny i coraz powszechniejszy. Jasne, nie jest wieczny. Można go zlikwidować za pomocą najprostszej prasy hydraulicznej. Jednakowoż przypuszczam, że nie każdy ma w domu prasę hydrauliczną. W każdym razie nośnik MP3 jest trwalszy niźli papier.Tak jak analogowe aparaty fotograficzne, kasety wideo i taśmy magnetofonowe, książka drukowana (czy to nam się podoba czy nie) powoli odchodzi w zapomnienie. Najwyższy już czas. Od 1455 roku, kiedy pan Gutenberg objawił wszem i wobec swe wiekopomne dzieło, świat zdążył się już zmienić wielokrotnie. A książka tymczasem nieszczególnie. Powodem takiego stanu rzeczy może być równie dobrze ponadczasowa wartość książki samej w sobie, jak i potwierdzona socjologicznie marginalność drukowanego nośnika. Ale to już temat na inną pogawędkę.
Tak czy owak, klasyczna książka wkracza właśnie w swój etap schyłkowy. Możemy przeciwko temu protestować, lub udawać, że nie dostrzegamy tego faktu, ale tak samo zachowywali się miłośnicy powozów konnych, kiedy na rynek wchodziły pierwsze samochody. Słowem, nie zawrócimy kijem Wisły.
Oczywiście, książka w formie drukowanej nie zniknie do końca. Ale powoli następował będzie jej generalny powrót do korzeni; powrót zwiastujący uroczysty zmierzch po długim panowaniu. W końcu na rynku pozostaną jedynie drogie, ozdobne, bibliofilskie wydania. Reszta - poprzez broszury i pocket-booki - trafi w końcu na nośniki CD, MP3 oraz pliki komputerowe. Tak jak kalkulatory zastąpiły liczydła, a kina foto-plastikony. Tak jak znaczki pocztowe, które stają się z wolna okazami kolekcjonerskimi, wypierane przez wynalazki poczty elektronicznej. Jednocześnie ewolucji ulegał będzie sam nośnik. Kiedyś czytane książki nagrywano na kasety magnetofonowe, potem na płyty kompaktowe; teraz podstawowym nośnikiem jest MP3.
To żadna rewolucja. Książka jako dzieło sztuki była, jest i będzie. Zmieni się tylko jej forma. Bo przecież książka to przede wszystkim treść, a nie okładka i kilkaset zadrukowanych stron. Nie mylmy samego dzieła z nośnikiem, na jakim jest podana. Czy na papierze, czy na płycie CD - "Wilk stepowy" pozostanie "Wilkiem stepowym", a Hesse nie zamieni się nagle w literackiego Terminatora.
Dodatkowym atutem książek audio jest osoba lektora. Najczęściej jest to znany aktor o świetnym głosie. Profesjonalista. Potrafi budować napięcie i malować słowem obrazy, których sami nigdy byśmy nie wydobyli z książkowych stronic. Lektor bez problemu, w sposób zupełnie naturalny, umie wydobyć z tekstu rozmaite niuanse, półtony i akcenty, które często bywają wyłącznie tajemnicą twórcy. Wie, jak uatrakcyjnić dzieło odpowiednią interpretacją, wie, jak stworzyć prawdziwy majstersztyk. Zatem, oprócz samej treści, otrzymujemy dodatkowo, podparty zawodową maestrią, spektakl aktorski, który pobudza wyobraźnię w sposób niemalże doskonały. Taki perfekcyjny teatr jednego aktora; teatr dzięki któremu nasz odbiór literatury stanie się głębszy i pełniejszy.
Leniwi też znajdą tu coś dla siebie. Łatwiej się słucha, niż czyta. Nie bolą oczy, nie trzeba przewracać kartek, a z zewnątrz nie dochodzą żadne niepożądane dźwięki. To ważne. Spróbujcie czytać, kiedy świat wokół wciąż eksploduje megatoną denerwujących odgłosów. Książka audio to prawdziwe przeżycie dla odbiorcy. Wyprawa do innego świata. Do świata bohaterów dzieła, do którego wstęp zarezerwowany jest jedynie dla nas. Kolejnym plusem jest jakość nagrania. Dźwięk na MP3 to czysta rozkosz. Zaproszenie do fonicznej wielowymiarowości. Człowiek czuje się tak, jakby dotychczas był po prostu głuchy. Pozwala to odkrywać na nowo książki naszych ulubionych pisarzy i poetów, a jednocześnie stwarza inspirującą sytuację, w której możemy porównać interpretację lektora z naszym własnym wyobrażeniem o tekście.
Nie bójmy się zatem nowego nośnika. To ta sama "stara" dobra książka; jedynie podana w bardziej nowoczesny sposób. Wcześniej czy później, książka w wersji audio na MP3 zdobędzie nasz rynek. Warto więc zainteresować się tym już teraz, byśmy mogli śledzić proces przemian bez szkody dla znajomości rzeczy.